W lokalnych mediach padło pytanie o to, kto zasiada w nowym zarządzie powiatowych struktur Koalicji Obywatelskiej. Odpowiedź? Nie powiemy, bo RODO.
Czy RODO powstało po to, żeby robić za kurtynę dla osób funkcyjnych w partiach politycznych? W mojej ocenie powoływanie się m.in. na słynne RODO powinno być zasadne w stosunku do ochrony prywatności osób niepełniących funkcji publicznych, a nie ludzi, którzy kierują partyjnymi strukturami i współtworzą lokalną politykę. Członek zarządu nawet lokalnych struktur powiatowych partii to nie anonimowy sympatyk, lecz osoba funkcyjna, która współodpowiada za decyzje polityczne i budowanie zaplecza lokalnej „władzy”. Tym bardziej że osoby z takiego zaplecza najczęściej pełnią funkcje publiczne albo zasiadają w spółkach miejskich lub innych instytucjach samorządowych.
W Kołobrzegu słyszymy jednak, że nazwisk osób zasiadających w zarządzie lokalnej KO nie można ujawnić. I tak, mówi to ta sama Koalicja Obywatelska, która tak głośno, wielokroć krzyczała o demokracji, zasadach itd. Tak więc Kołobrzeżanie kolejny raz spoglądają na sposób pojmowania demokracji przez Koalicję Obywatelską, tym razem z ukrytą listą „obecności”.
